Czy przyjaźń warta jest poświęceń ?
"Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić"
Przyjaciel to osoba dla mnie najważniejsza od razu po rodzinie. Stwierdzam, że posiadanie przyjaciela i zdobycie go to ogromna satysfakcja, bynajmniej dla mnie. Posiadanie osoby, której możesz powiedzieć wszystko zaczynając od życiowych problemów a kończąc na rozmowie o pogodzie jest to wyjątkowe szczęście. Świat zna mało przypadków "prawdziwej" przyjaźni. Nie przypadkowo użyłam stwierdzenia "prawdziwa przyjaźń", bo byle jaką koleżankę czy tez kolegę nie trudno jest zdobyć. Niedawno myślałam, że posiadam taką przyjaciółkę, dla której byłam w stanie zrobić niemalże wszystko, jednak do czasu! Cieszyłam się z faktu że mam na kogo liczyć w trudnych chwilach i momentach, z którymi nie mogłam sobie poradzić, wiedziałam że mam osobę do której mogę zadzwonić o dowolnej porze wypłakując moje smutki.
Czy ludzie zmieniają się pod upływem czasu?
Nigdy nad tym głębiej nie myślałam, ponieważ nie doświadczyłam tego osobiście. Dziś jednak mogę potwierdzić, iż czas wpływa na człowieka. Czasem ma on pozytywny wpływ a niestety czasem negatywny, ja byłam ofiarą drugiego przypadku. Przykro mi jest na samą myśl, jak ludzie potrafią się zmienić. Z osoby która była dla mnie autorytetem, stała się dla mnie osobą, która oprócz robienia z siebie "debila" nic sobą nie reprezentuje, czemu zauważyłam to po 10 latach? Wydaję mi się, że to może nie w niej leży problem lecz we mnie. Wiem, że ona (moja przyjaciółka) zmieniła się pod wpływem znajomych, imprez, pracy, zdaję sobie świetnie z tego sprawę i toleruję to, znaczy staram się to tolerować i szczerze powiem, że wychodzi mi to całkiem nieźle. Wracając do mnie, uważam że mając te ostatnie naście dorosłam, zauważam w życiu aspekty na które nigdy nie zwracałam uwagi, interesują mnie rzeczy które kiedyś wydawały mi się głupie i nie warte głębszej uwagi. Cieszę się z tego, bo dzięki temu wiem, że zdobywam nowe umiejętności i poszerzam wiedzę. Odnośnie tej przyjaźni, to może ta "przyjaciółka" nie zmieniła się, zawsze taka była lecz to może ja dorosłam, i rozmowa z nią stała się dla mnie problemem, niegdyś rozmawiając o wszystkim dziś nie jestem w stanie opowiedzieć jej jak minął mi dzień!
Często ludzie mający problem szukają winy we wszystkim tylko nie w sobie samym, ja miałam podobnie. Wmawiałam sobie, że to ona się zmieniła, i chyba już do siebie nie pasujemy, Zwalałam winę na otoczenia w jakim się obraca a także na brak czasu i innym mało ważnych drobnostkach, Teraz wiem, że problem tkwił we mnie i moim wewnętrznym dojrzewaniu i poznawaniu wartości w pełni mnie satysfakcjonujących.
xoxo
Vivien
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz