niedziela, 29 czerwca 2014

Czy łatwo zostać oszukanym ?

Praca na czarno

Tytuł posta brzmi dość absurdalnie, ale jest szczery do bólu ! Mówiłam wam wcześniej, że miałam dość poważny problem ze znalezieniem pracy, ale jednak udało mi się i chyba żałuję tego z całego serca. W życiu trzeba uważać na wszystko co się robi, jakie decyzje się podejmuję i z kim wchodzi się w interesy. Niestety ja osoba niedoświadczona przez życie musiałam od razu dokonać złego wyboru. Dostałam pracę w księgarni tak naprawdę tego samego dnia, którego do mnie zadzwonili z ofertą. Przeszłam szkolenie, które trwało całe 2 dni, moim zdaniem to mało, jak na takie odpowiedzialne stanowisko, gdyż posiadałam klucze i własną budkę którą sama musiałam zamknąć i otworzyć, byłam odpowiedzialna także za pieniądze, które się w niej znajdowały. Codziennie przechodziły mnie głupie myśli, typu że mnie okradną, zapomnę kluczy itp. Praca nie była trudna bo polegała na skupie i sprzedaży używanych podręczników szkolnych, więc każdy "głupi" by to ogarnął, lecz problem nie leżał w samej pracy a warunków w jakich się znalazłam. Budka nie posiadała toalet, było w niej duszno a musiałam tam wysiedzieć przez 8 godzin, co dla mnie było dość dużo, bo nawet w szkole tyle nie siedziałam (hehe). Pracowałam za marne 6 zł na godzinę, co każdy uważa za wyzysk w dzisiejszych czasach, dziś po tym wszystkim uważam, że mieli całkowitą rację, której ja wcześniej nie dostrzegałam !! Powiem wam szczerze, że jednym z największym głupstw jakie zrobiłam było nie podpisanie umowy o pracę !! Uważałam, że i tak dostanę wypłatę, nawet jak nie podpisałam żadnego papierku, który był wtedy dla mnie zbędny, dziś jednak nie mogę sobie tego wybaczyć jak naiwna byłam. Ufam ludziom, zbyt szybko, stwierdziłam że jeżeli ten pan dał mi klucze i zostawił pieniądze, które mogłam ukraść, jest godny zaufania, ponieważ zaufał i mi !! Jednak chyba zbyt pochopnie oceniam ludzi. Zwolniłam się po dwóch tygodniach, myślałam że dam rade pracować tam przez 3 miesiące, ale byłam w dużym błędzie. Ta praca nie była zła, ale średnia ilość ludzi którzy mnie odwiedzali była naprawdę minimalna, były to 2-3 osoby dziennie, czułam że dosłownie "dziczeje". Nie miałam na nic czasu, rano wstawałam i wychodziłam z domu o 8 a wracałam na 20, nie miałam siły spotkać się ze znajomymi, nie wysypiałam się, chodziłam wiecznie wkurzona ! Podjęłam decyzje o zwolnieniu się, ponieważ nie chciałam pracować dla człowieka, który nie wiem czy wypłaci mi wypłatę za te 2 tygodnie, i nie mogłam znieść tej "samotności" która otaczała mnie przed te dni żmudnej pracy. Nie podobało mi się także to, iż pan który mnie zatrudnił był nie szczery ze mną, gdyż zapewnił mnie że w zeszłym roku pracowała u niego jedna dziewczyna przez 3 miesiące, więc ja żyłam w przekonaniu że też dam radę, skoro ona dała !! Przyszedł do mnie pan, który sprzedawał książki rok temu i zdradził mi pewien sekret iż rok temu na tym stanowisku na którym pracuje ja, pracowały 4 dziewczyny, średnio jedna na 3 tygodnie. Nie zdziwiło mnie to że, szef zataił to przede mną, ponieważ stwierdził że mogłabym się wycofać. Okazałam się tą "idiotką", która była tak zdesperowana zarabianiem własnych pieniążków, że przyjęła pracę, która okazała się totalnym dnem !! Tego dnia którego postanowiłam się zwolnić, zadzwonił do mnie telefon odnośnie pracy w sklepie Glitter, bardzo się ucieszyłam bo kocham biżuterię i wszelkie dodatki, byłam na rozmowie o pracę i pierwszy etap przeszłam, została mi jeszcze rozmowa z regionalną menadżerką  !! Stwierdziłam, że to był dobry znak na to aby nie czekać i własnie teraz się zwolnić, i właśnie ten telefon mnie o tym przekonał !!

Powiem wam szczerze, że te dwa tygodnie, niby takie niewinne a dużo mnie nauczyły. Uważajcie na decyzje, na które się decydujecie, nie dajcie się "wycackać" jak zrobiłam to ja !! 
Nie pakujcie się w żadne "lewe" współprace bo potem będziecie wykiwani jak ja i nie dostaniecie pieniążków, na które sami zapracowaliście !! Dziś uważam , że nic w życiu nie dzieje się przez przypadek !!

xoxo
Vivien

piątek, 20 czerwca 2014

Rutyna

Chyba popadłam w rutynę!! 

Od dłuższego czasu mam wrażenie, że stoję w miejscu i nic konkretnego, wartego uwagi się nie dzieje. Codzienne wstawanie o tej samej porze, walka ze samym sobą aby zrobić wszytsko by tylko nie zasnąć,  podróż do pracy tą samą drogą i potem wyczekiwanie godziny "wolności ". Wcześniej mimo tego, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, że całe życie to ciągła rutyna. Obowiązki które wykonujemy na codzień nie zmianiają się,  i dlatego właśnie dziś stwierdzilam jadąc do pracy, że jestem nudna. Często po pracy, znajomi wyciągają mnie na jakieś piwko czy nawet kawkę,  a ja zawsze odmawiam, mimio tego że bardzo chciałabym się gdzieś wyrwać,  to sen zawsze wygrywa. Nie daję rady w tygodniu wytrzymać dłużej niż 22 żeby nie paść trupem. I jak ja mam się wyrwać z tej rutyny skoro sama stwarzam sobie problemy?  Chcialabym w przyszłości mieć pracę,  która będzie mnie inspirowała każdego dnia, do której będę chodzić z uśmiechem na twarzy. Chcialabym mieć więcej energii i mniej spać a mimio to tryskać życiem!! 

xoxo
Vivien

środa, 18 czerwca 2014

Co oznacza czuć sie samotnym?

Samotoność, czy jest w tym coś złego? 

Nigdy nie czułam się samotna, nigdy niczego mi nie brakowało. Mam wspaniałe przyjaciółki i oparcie w rodzinie. Z jednej strony jestem ogromna szczęściarą, że posiadam w swoim kręgu osoby, na które mogę liczyć  w każdej sytuacji. Mimo to czuję się samotna, mam wrażenie, że czegoś mi brakuje i coś mnie w życiu omija. Mam 19 lat, a czuję sie jakby każdy mężczyzn omijał mnie szerokim łukiem, choć wszyscy mówią że to nie prawda i coś mi się uroiło!! Mimo tego, że w swoim krótkim życiu byłam parę razy zauroczona, ale nigdy zakochana. Codziennie jeżdżąc pociągami, tramwajami, autobusami zwracam uwag na wielu przystojnych mężczyzn, co z tego skoro nigdy nie odważę się zagadać. Jestem specyficzną osobą, gdyż z jednej strony szukam tej prawdziwej miłości i tego jedynego mężczyzny to z drugiej strony nienawidzę randek, wspólnych kolacji, ponieważ strasznie mnie onieśmielają i sprawiają, że czuje się bardzo skrępowana. Chciałabym tak totalnie móc się wyluzować podczas spotkania z chlopakiem, który mi się podoba i pragnę mu w jakiś sposób zainponować. Moja samotnoś polega na tym, iż potrzebuje czułości, ale też nie do końca, gdyż na dłuższą metę jestem samotnikiem i w pewnym momencie potrzebuje wolnej przestrzeni, gdy nikt nie będzie mówił mi co mam robić,  niestety wiele osób nie jest w stanie mnie zrozumieć. 

Mam nadzieję, że wy nie macie takich problemów i że jesteście szczęśliwe zakochani!!

xoxo
Vivien

wtorek, 17 czerwca 2014

Żadna praca nie hańbi/ Odpowiedzialność w wieku 19 lat!

Żadna praca nie hańbi ?

Uważam, że w dzisiejszych czasach przy tak dużym bezrobociu jest to stu procentowa prawda. Stwierdzam, że ciężko jest znaleźć posadę z której byłoby się w pełni usatysfakcjonowanym. Sama długo poszukiwałam, ale o tym już wspominałam.  !! ZNALAZŁAM PRACĘ !! Tak, tak po wielkich trudach w końcu ją znalazłam w najmniej oczekiwanym dla mnie momencie. Zadzwonił do mnie Pan, odnośnie pracy w księgarni, zaproponował mi od razu tego samego dnia w którym zadzwonił abym przybyła na próbne szkolenie, bez rozmowy kwalifikacyjnej, tak jakby od razu zostałam przyjęta, dziwne co ? Szczerze wam powiem, że nigdy bym nie myślała że praca w księgarni gdzie można kupić i sprzedać używane książki, będzie taka trudna. Przez dwa dni uczyłam się wydawnictw, autorów, tytułów książek które mogę kupić, ponieważ od 2009 roku zmieniła się reforma w szkołach, a to już pewnie wiecie. Zdziwiłam się przeogromnie, że było to dla mnie tak trudne do zrozumienia, muszę znać wszystkie książki od podstawówki aż do liceum. Myślałam, że w pewnym momencie Pan ze mnie zrezygnuje, choć był bardzo miły i cierpliwy, ale zjadał mnie stres, choć nie wiem czemu, przecież to tylko szkolenie ? Ale ja wiem dlaczego, stresowałam się na zapas, ponieważ jestem taka osobą, która przeżywa wszystko i wiecznie żyje w stresie, jestem ogromną pesymistką, ale staram się to zmienić, ale nie o tym mowa. Pracę dostałam, za marne grosze, jak uważają moi rodzice, bo tylko około sześciu złotych za godzinę, praca od poniedziałku do soboty po osiem godzin, lecz w sobotę cztery godziny. Moi rodzice,szczególnie tata uważa, że nie będę miała wakacji, nie rozumiem ich przecież to oni chcieli żebym znalazła pracę, usamodzielniła się, a teraz mają z tym problem? Ja osobiście cieszę się bo w domu tych pieniążków nie wysiedzę, a prace kiedyś trzeba zacząć!!

Odpowiedzialność w wieku 19 lat? 

Osobiście od zawsze uważałam się za osobę odpowiedzialną, ponieważ staram się w pełni kontrolować sytuację, które dzieją się w moim życiu, rzadko działam pod wpływam tzw. "spontanu". To może dlatego, że boję się bardzo wielu rzeczy. Mimo tego, że przed wyjściem z domu zawsze sprawdzam czy mam naładowany telefon, czy mam portfel, parasol i bilet miesięczny to dziś moja ostrożność i odpowiedzialność zawiodła jak nigdy dotąd!! Jak wspominałam mama pracę, bardzo odpowiedzialną, ponieważ odpowiadam za pieniądze i klucze gdyś pracuję w budce, którą sama otwieram i zamykam ! Dziś rano gdy w pośpiechu zmieniałam torbę, zapomniałam wyjąć kluczy od budki i nie wzięłam ich ze sobą, uświadomiłam to sobie gdy dotarłam na miejsce i uświadomiłam sobie że czymś te drzwi muszę otworzyć. Czułam się bardzo zażenowana i chciało mi się płakać, że zawiodłam się na sobie i na Panu, który dał mi pracę. Teraz wiem, że trzeba mieć oczy dokoła głowy, i teraz mam nadzieję, że nigdy nie zapomnę tych kluczy, będę odpowiedzialną i pełną entuzjazmu Panią z księgarni.

Oczy dokoła głowy, uśmiech na twarzy i do przodu moi drodzy !!


xoxo
Vivien

środa, 11 czerwca 2014

Czy przyjaźń warta jest poświęceń ?

"Trze­ba wielu lat by zna­leźć przy­jaciela, wys­tar­czy chwi­la by go stracić"

Przyjaciel to osoba dla mnie najważniejsza od razu po rodzinie. Stwierdzam, że posiadanie przyjaciela i zdobycie go to ogromna satysfakcja, bynajmniej dla mnie. Posiadanie osoby, której możesz powiedzieć wszystko zaczynając od życiowych problemów a kończąc na rozmowie o pogodzie jest to wyjątkowe szczęście. Świat zna mało przypadków "prawdziwej" przyjaźni. Nie przypadkowo użyłam stwierdzenia "prawdziwa przyjaźń", bo byle jaką koleżankę czy tez kolegę nie trudno jest zdobyć. Niedawno myślałam, że posiadam taką przyjaciółkę, dla której byłam w stanie zrobić niemalże wszystko, jednak do czasu! Cieszyłam się z faktu że mam na kogo liczyć w trudnych chwilach i momentach, z którymi nie mogłam sobie poradzić, wiedziałam że mam osobę do której mogę zadzwonić o dowolnej porze wypłakując moje smutki. 

Czy ludzie zmieniają się pod upływem czasu?

Nigdy nad tym głębiej nie myślałam, ponieważ nie doświadczyłam tego osobiście. Dziś jednak mogę potwierdzić, iż czas wpływa na człowieka. Czasem ma on pozytywny wpływ a niestety czasem negatywny, ja byłam ofiarą drugiego przypadku. Przykro mi jest na samą myśl, jak ludzie potrafią się zmienić. Z osoby która była dla mnie autorytetem, stała się dla mnie osobą, która oprócz robienia z siebie "debila" nic sobą nie reprezentuje, czemu zauważyłam to po 10 latach? Wydaję mi się, że to może nie w niej leży problem lecz we mnie. Wiem, że ona (moja przyjaciółka) zmieniła się pod wpływem znajomych, imprez, pracy, zdaję sobie świetnie z tego sprawę i toleruję to, znaczy staram się to tolerować i szczerze powiem, że wychodzi mi to całkiem nieźle. Wracając do mnie, uważam że mając te ostatnie naście dorosłam, zauważam w życiu aspekty na które nigdy nie zwracałam uwagi, interesują mnie rzeczy które kiedyś wydawały mi się głupie i nie warte głębszej uwagi. Cieszę się z tego, bo dzięki temu wiem, że zdobywam nowe umiejętności i poszerzam wiedzę. Odnośnie tej przyjaźni, to może ta "przyjaciółka" nie zmieniła się, zawsze taka była lecz to może ja dorosłam, i rozmowa z nią stała się dla mnie problemem, niegdyś rozmawiając o wszystkim dziś nie jestem w stanie opowiedzieć jej jak minął mi dzień!

Często ludzie mający problem szukają winy we wszystkim tylko nie w sobie samym, ja miałam podobnie. Wmawiałam sobie, że to ona się zmieniła, i chyba już do siebie nie pasujemy, Zwalałam winę na otoczenia w jakim się obraca a także na brak czasu i innym mało ważnych drobnostkach, Teraz wiem, że problem tkwił we mnie i moim wewnętrznym dojrzewaniu i poznawaniu wartości w pełni mnie satysfakcjonujących.

xoxo
Vivien

wtorek, 10 czerwca 2014

Praca dla początkujących

Czy trudno jest znaleźć pracę osobie niedoświadczonej ?

Zawsze myślałam, że znalezienie pracy na okres wakacyjny to bułka z masłem, gdy sama nie rozpoczęłam poszukiwań. Jak wiemy wakacje to czas urlopów, zwolnień, wyjazdów, podróży w nieznane dla ludzi ciężko pracujących przez cały rok, cierpliwie wyczekujących upragnionego wolnego. Więc logiczne jest to, że gdy wiele osób idzie na urlopy w takich miesiącach jak lipiec-sierpień to dlaczego w sklepach nie poszukują osób na zastępstwo ?! BA ! Poszukują ale chyba nie mnie, osoby która nigdy nie pracowała w swoim krótkim życiu, bo przecież do pracy nie przyjmą osoby niedoświadczonej!! I tu wysuwa mi się dogłębne pytanie gdzie do cho*ery jasnej te doświadczenie mam zdobyć??

Praca pojęcie względne !

Osobiście uważam, że w dzisiejszych czasach nawet praca jako babcia klozetowa wymaga doświadczenia (nie obrażając tu oczywiście tego zawodu). Przeglądając miliony ogłoszeń odnośnie pracy, stwierdzam że bez znajomości we współczesnym świecie nie znajdzie się dogodnej posady za konkretne pieniądze. Wysłałam na pewno dobre 50 CV do sklepów nawet mi nie znanych i nie wiem czy jestem pechowa czy tak beznadziejna, że odezwało się tylko jedno ogłoszenie odnośnie pracy w księgarni. Ja zadowolona, z uśmiecham na twarzy pędziłam powiedzieć to mojej mamie, która bardzo chciała żebym poszła do pracy na wakacje jak moja starsza siostra, po to aby poczuć smak wysiłku, obowiązku, systematyczności, zależało jej abym w wieku 19 lat w końcu nauczyła się życia, które w przyszłości może nie raz mnie rozczarować. OKEJ! Akceptowałam jej zdanie w stu procentach do czasu, kiedy nie zaczęła mi wypominać tego, że siedzę ciągle w domu, obijam się, nic nie robię, czułam że chce mi powiedzieć że jestem bezużyteczna ale wiem, że by mi tego w prost nigdy nie powiedziała. Próbowałam jej tłumaczyć, że nie jest to takie proste jak wszystkim się wydaje, i jak mi się wydawało! Odnośnie tej pracy w księgarni, poszłam na rozmowę sceptycznie nastawiona, nie wiedziałam nawet jak wygląda przebieg takiej rozmowy i o co mogą pytać i co mam powiedzieć. Wyglądało to bardzo mało profesjonalnie, Pani z którą rozmawiałam powiedziała mi wprost że wymagane jest doświadczenie (o którym nie było mowy w ogłoszeniu) i że jest to praca za marne pieniądze, bo 6 zł na godzinę, praca 6 dni w tygodniu po 8 godzin. SPOKO. Dla mnie i tak jest to odpowiednia cena, ponieważ za siedzenie w domu nikt mi nie płaci. Wychodząc z tej rozmowy, czułam że może w jakiś sposób spodobałam się tej pani, starałam się być uprzejmą, miła, skromna ale też bez przesady! Jednak moje przeczucie było mylne, nie dostałam odzewu przez 3 tygodnie, było mi smutno ale potem o tym skrupulatnie zapomniałam przez ustne maturki. Pewnego dnia leżąc na łóżku, przeglądając facebook'a po raz setny, dostałam sms odnośnie pracy w księgarni, zostałam zaproszona na próbne szkolenie. Ucieszyłam się bardzo a raczej zdziwiłam, bo kompletnie straciłam nadzieje odnośnie tej pracy. Poszłam na ten dzień próbny, zachowywałam się najlepiej jak mogłam, i co ? Pani powiedziała, że jestem sympatyczną osobą ale ona nie wie czy poradzę sobie gdy będzie dużo ludzi w "księgarni". Czułam się zażenowana i nie wiedziałam co odpowiedzieć, może ta Pani miała rację, ale niby skąd ona mogła to wywnioskować? Po wyjściu ze szkolenia czułam jednak wewnętrzną nadzieje, że może odezwie się do mnie. Niestety minął tydzień a odpowiedzi nie ma nadal !!! Mówią "ucz się na błędach" ale jak? skoro ja nie wiem co źle zrobiłam, wydawało mi się ze wszystko poszło mi OK!

Stwierdzam, że chyba nie nadaję się na dorosłe życie, w świecie gdzie pieniądz stał się narzędziem wyzysku i ciężkiej pracy za marny grosz. Ale spokojnie, nie poddaje się szukam dalej, bo wiem że jak się postaram to dam radę i zrealizuje swój na cel na wakacje, ponieważ siedzenie w domu przyprawia mnie o zawroty głowy.

Przyjaciele, rodzina, imprezy, obowiązki to moje wyzwanie na jutro !
xoxo
Vivien

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Jak żyć gdy ma się 19 lat !?


Jak żyć gdy ma się a może dopiero 19 lat ? 

To pytanie nurtuje mnie od początku wakacji, które okazały się najdłuższymi w moim krótkim i nieciekawym życiu, ponieważ było mi dane napisać egzamin dojrzałości, którym jak każdy się domyśla jest matura. Skromne zdanie które posiadam na jej temat mówiąc dosłownie, to że okazała się dnem totalnym dla mojego stanu psychicznego i fizycznego.

Matura?

Droga maturo! Szczerze i otwarcie piszę, że jesteś do d*py (przepraszam za wulgaryzmy). To całe przygotowanie do niej, wymęczyło mnie bardzo, starałam się uczyć przedmiotu, którego mój mózg nie był wstanie pojąć mimo wielokrotnych prób, starań, płaczu, porażek i sukcesów!! Tak tak mówimy tu o matematyce. Uważam, że tego zagmatwanego przedmiotu nie da się nauczyć to trzeba po prostu rozumieć, nawet moje dobre chęci nie wystarczały. I ja się pytam, dlaczego to przedmiot jakim jest matematyka ma decydować o mojej przyszłości ?! Wiem wiem, że nie wszędzie się ten przedmiot zła liczy, ale jeżeli go nie zdam, to wychodzi na to że nie zdaję całej matury ! PRZERASTA MNIE TO ! Co z tym wszystkim zrobić, uczyłam się na tyle ile mogłam, dawałam z siebie 101 procent, wydałam masę pieniędzy (doprawdy nie moich, ale ciężko zarobionych przez moich rodziców) i po co ? Czułam się całkiem przygotowana, przygotowana na tyle aby zdobyć te marne ale mnie satysfakcjonujące 40%, nie denerwowałam się przed tym egzaminem, do czasu kiedy dostałam arkusz i zobaczyłam pytania. Stres rósł z przewijaniem kartek, na mojej twarzy pojawiał się rumieniec, nie wynikający ze szczęścia a ze strachy, który ogarnął mnie w tak szybkim tempie, że miałam ochotę zapaść się pod ziemie widząc osoby które nie odrywały czarnego pióra od kartek egzaminu... Czułam, że zaraz zaleje się łzami i będą musieli wzywać karetkę od wstydu i debilizmu. Spokojnie, nie poddałam się, toczyłam walkę sama ze sobą i swoim stresem, próbowałam rozwiązywać te zdania tak bardzo nie jasne dla mnie. W pewnym momencie gdy mój stres i strach osiągnął punkt kulminacyjny, nie wytrzymałam, naniosłam odpowiedzi na kartę i wyszłam, tak po prostu wyszłam. NIE!! Ja wybiegłam z płaczem, którego nie byłam w stanie powstrzymać aż do powrotu do domu! Czułam się okropnie, beznadziejnie, głupio a przede wszystkim martwiło mnie to, że rozczaruję rodziców, którzy tak bardzo we mnie wierzyli, wierzyli we mnie bardziej niż ja sama! Był to dzień najgorszy w moim życiu, moje łzy widzieli wszyscy, moje koleżanki bardziej i mniej lubione, koledzy, rodzina czułam się zażenowana, że zmarnowałam cały rok ucząc się. Miałam nadzieje, że dam radę ale chyba przerosło mnie to, może miałam za wysokie ambicje? 
Do dziś nie pamiętam jakie odpowiedzi naniosłam przez stres który tak się o mnie martwił, że nie opuszczał mnie nawet na krok !! Postanowiłam się nie zamartwiać i żyć dalej do 27 czerwca, dnia sądu dla wszystkich żołnierzy którzy walczyli w krwawej wojnie o przerażającej nazwie MATURA.

Jutro opiszę mój stosunek do studiów, dorosłego życia i pracy, której nie mogę znaleźć od miesiąca, mieszkając w stolicy w której słynie z "braku" bezrobocia!


xoxo
Vivien