niedziela, 22 lutego 2015

"W życiu niczego nie żałuję"


                           

Teoria "w życiu niczego nie żałuję" waszym zdaniem jest to sposób na pozbycie się lub uniknięcie zmartwień, porażek lub żalu ? Owszem może i jest to jakaś metoda na życie, ale czy aby taka skuteczna, proponująca wyzbycie się bólu, który pojawił się w czasie własnie takowej porażki lub czegoś co zrobiliśmy pod wpływem chwili, impulsu ?

***

Osobiście, dla mnie jest to głupota. Jestem osobą, którą próbuje wszystko analizować na tysiące możliwych sposobów, przez co często zadręczam samą siebie. Ciężki jest to uczucie gdy zrobię coś czego bardzo żałuję i nie potrafię o tym zapomnieć, tylko wypominam to sobie do czasu kolejnej porażki, która zastąpi poprzednią i tak w kółko. Boję się, że kiedyś nie wytrzymam i wybuchnę emocjonalnie i nie poradzę sobie sama ze sobą, nie robię tego celowo, taka już jestem i nie potrafię tego zmienić.

***

Wczoraj wydarzyła się dość skomplikowana sytuacja, której oczywiście co ? ŻAŁUJĘ ! Nie ma chyba sensu opowiadać całego wydarzenia, dlatego przejdę do meritum. Od tygodnia spotykałam, pisałam, myślałam o pewnym chłopaku, który ewidentnie w jakimś stopniu zawrócił mi w głowie od tak, tak się już dzieje, jest to naturalna kolej rzeczy. Koleżanka organizowała luźną posiadówę, na którą poszłam wraz z moja przyjaciółką, ponieważ właśnie tam miał być ten o to wspominany przeze mnie wyżej osobnik. Tego dnia akurat nie czułam się za dobrze, gdyby nie fakt spotkania go, raczej zostałabym w domu. Wiedząc o tym, że od rana miałam obolała głowę to i tak postanowiłam zakupić moje ulubione różowe półsłodkie wino ażeby wypić je samej co było ogromnym błędem. Piłam kieliszek po kieliszku nie zdając sobie sprawy z tego, że staję się coraz bardziej pijana, Do 22 o której przyszedł On byłam już nieźle "wesolutka". Chciałam z nim pogadać, podtrzymać kontakt wzrokowy, popatrzeć, nie wiem już sama o co mi chodziło, ale zachowałam się jak ostania idiotka. Chłopak ewidentnie mnie olewał, co było bardzo widoczne, przez co robiło mi sie coraz gorzej nie tylko na sercu i duszy ale także w głowie. Chciałam wyjść stamtąd nie tylko przez Niego ale także przez to że czułam się okropnie, po prostu nie mogłam patrzeć na to jak omijał mnie szerokim łukiem. Poprosiłam przyjaciółkę o powrót do domu, ponieważ tego dnia ona prowadziła. Wychodząc już wino w mojej głowie osiągnęło poziom HARD, pożegnałam się grzecznie i wyszłam, schodząc na dół zszedł On i dziewczyny, z którymi pożegnałam się przez buziak w policzek, a gdy nadeszła chwila do niego, stanęłam i jedyne na co było mnie w tym momencie stać to słowo NARA, po czym wyszłam.

***

Dziś czuję się fatalnie, wiem że znowu źle zrobiłam, ponieważ nie wiem czemu ale ten tekst bardzo w jakiś sposób uraził tego chłopaka, przez co dostałam dość ostrą wiadomość na fecebook'u. Przykro jest mi bardzo jak impulsywne reakcje mogą zepsuć coś co było dla mnie wspaniałe, niby wszystko zostało wyjaśnione ale i tak słowo wszystko "spoko" mówi samo za siebie, czyli nic nie jest spoko. W duszy wierzę, że się odezwie ale chyba to tylko nadzieja. Znowu będzie tak, że będę wypominać to sobie przez długi czas aż po prostu zapomnę o tej dziwnej sytuacji, którą tu skróciłam najbardziej jak się da. W życiu nie da się niczego nie żałować, bo ja przez taką głupotę jaką wczoraj zrobiłam, będę żałować przez tygodnie i zastanawiając się jakby to było jakbym nie poszła? jakbym siedziała cicho lub nie piła wina?
Ta sytuacja może mnie czegoś nauczy, a może nie ale wiem na pewno że znowu będzie mi wędrować w myślach przez kolejne tygodnie.


xoxo
Vivien